Recenzja książki „Parasolki” Dominiki Buczak – o polskich sufrażystkach

okładka "Parasolki"

Sięgając po „Parasolki” Dominiki Buczak, spodziewałam się powieści bliższej dokumentowi – osadzonej na pograniczu reportażu i literatury faktu. Zamiast tego otrzymałam fabularyzowaną historię o polskich sufrażystkach, która porusza ważne i potrzebne tematy, ale narracyjnie nie zawsze pozwala czytelnikowi płynnie przez nią przejść. To książka z dobrym zamysłem, ambitnym tłem historycznym i problemami, których nie sposób pominąć w rzetelnej recenzji.

O czym są „Parasolki” Dominiki Buczak?

Sięgając po „Parasolki”, spodziewałam się powieści bliższej dokumentowi — czegoś na pograniczu reportażu i literatury faktu. To był mój błąd, bo książka Dominiki Buczak jest fabularyzowaną opowieścią o polskich sufrażystkach. Na ile opiera się na realnych postaciach, a na ile jest literacką kreacją — trudno jednoznacznie ocenić.

Polskie sufrażystki i walka o prawa wyborcze kobiet

Nie był to dla mnie dobry moment na taką historię i niestety bardzo to odczułam podczas lektury. Przez długi czas nie potrafiłam „wejść” w tę książkę ani uchwycić jej nadrzędnego sensu. Powieść rozdziela się na kilka wątków i historii, co przy tak ciężkim temacie zamiast pogłębiać przekaz, wprowadza dezorientację.

okładka książki "Parasolki"

Narracja i konstrukcja fabuły – największy problem książki

A szkoda — bo sam zamysł jest bardzo dobry. Wyeksponowanie kobiet, pokazanie skali ich dyskryminacji oraz walki o prawa wyborcze to bezsprzeczne atuty tej historii. Problem w tym, że narracyjnie panuje tu spory chaos. Najbardziej gubi czas: nie zawsze wiadomo, kiedy dzieją się poszczególne wydarzenia, a dodatkowo narracja potrafi wyprzedzać wątki, zamiast je klarownie prowadzić. Do tego dochodzi niejednoznaczność narratora — czytelnik musi być nieustannie czujny, by zorientować się, czyj głos aktualnie słyszy i która bohaterka znajduje się na pierwszym planie. Zamiast płynnej lektury jest ciągłe zatrzymywanie się i porządkowanie faktów.

„Żona, winną będąc mężowi posłuszeństwo, winna będąc z nim mieszkać i za nim iść, gdzie mu się zostawać podoba i nie może bez jego zgody osobnych zarobków szukać”.

Mocne strony powieści „Parasolki”

Jedną z centralnych postaci jest Stefania — po zagadkowej śmierci matki trafia pod opiekę surowej ciotki, która szybko oddaje ją do szkoły dla „dobrych panien”. Po latach Stefania wraca, ale czym właściwie jest dla niej dom? Jaką rolę wyznacza jej społeczeństwo? I czy polskie realia, z widmem nadciągającej wojny, są odpowiednim momentem na walkę o równouprawnienie?

Na kartach powieści pojawia się wiele kobiecych bohaterek, a nadrzędnym celem ich działań jest uzyskanie praw wyborczych — cel, który, jak pokazuje historia, zawsze trafiał na „niewłaściwy moment” i był spychany na margines ważniejszych spraw.

Co w tej historii nie zadziałało?

Doceniam sięgnięcie do źródeł: przemówień, książek i dokumentów, które podkreślają realny wpływ kobiet na polską politykę i życie społeczne. To ważny i potrzebny głos. Niestety, w formie, jaką zaproponowała autorka, ta historia do mnie nie przemówiła.

„Parasolki”

Dominika Buczak

Wydawnictwo Literackie

Opis wydawcy: Parasolki – Wydawnictwo Literackie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *