Samoloty startują i lądują każdego dnia, a my – jako pasażerowie – rzadko zastanawiamy się, kto naprawdę czuwa nad tym, by wszystko odbywało się bezpiecznie. „Prawie wszystko pod kontrolą” Macieja Szczukowskiego to książka, która zagląda tam, gdzie wzrok pasażera nigdy nie sięga: do świata kontrolerów ruchu lotniczego, decyzji podejmowanych w sekundach i systemu, który nie zawsze działa tak idealnie, jak byśmy chcieli wierzyć.
„Prawie wszystko pod kontrolą” nad naszymi głowami
Nad naszymi głowami co chwilę przelatują samoloty. Lotnictwo od lat rozwija się nieprzerwanie i dla wielu z nas stało się codziennością – środkiem transportu na upragnione wakacje, do pracy czy do rodziny. Z perspektywy pasażera wszystko wydaje się proste i uporządkowane: odprawa, nadanie bagażu, kontrola bezpieczeństwa, wejście na pokład, zapięcie pasów i… już możemy myślami błądzić w miejscu docelowym. Rzadko jednak zastanawiamy się, co tak naprawdę dzieje się po drugiej stronie – tam, gdzie każdy błąd może mieć konsekwencje nie do cofnięcia.

Prawie wszystko pod kontrolą
Maciej Szczukowski uchyla rąbka tajemnicy zawodu kontrolera ruchu lotniczego. Przez niemal dwadzieścia lat pełnił tę funkcję i jak sam pokazuje niejednokrotnie „połamał na niej zęby”. W swojej książce obnaża zarówno blaski, jak i cienie profesji, o której przeciętny człowiek wie zaskakująco niewiele. Czy aby zostać kontrolerem ruchu lotniczego, trzeba ukończyć konkretne studia? Jak naprawdę wygląda ta praca? Czy wiąże się z jakimikolwiek przywilejami? Autor nie unika żadnego z tych pytań.
Zawód, w którym sekundy decydują o losie innych
Szczukowski w bezkompromisowy sposób opisuje tajniki swojej pracy. Tłumaczy etapy zdobywania licencji kontrolera ruchu lotniczego, wyjaśnia, jak zorganizowana jest praca i na jakie sektory dzieli się odpowiedzialność, a także pokazuje, jak szybko – i niepozornie – coś może pójść nie tak. To zawód często niedoceniany i niewidoczny, a jednocześnie kluczowy dla bezpieczeństwa tysięcy ludzi. Umysł kontrolera musi pracować na najwyższych obrotach, podejmować decyzje w ułamkach sekund, przy jednoczesnej odporności na stres i konieczności pełnej elastyczności. Autor zmusza czytelnika do refleksji, stawiając go w roli kontrolera i konfrontując z wyborami, na które w rzeczywistości jest zaledwie kilka sekund.
System, który nie zawsze działa
Autor wraca do sytuacji z własnej praktyki, które szczególnie utkwiły mu w pamięci, ale nie szczędzi też gorzkich refleksji dotyczących organizacji pracy. Wspomina o niedociągnięciach systemowych, brakach organizacyjnych i czynniku ludzkim – tym, który potrafi być impulsem do zmian, ale równie często skutecznie je blokuje. W książce nie brakuje autorefleksji i krytyki wobec systemu, który potrafi bezwzględnie obnażyć swoje słabe strony. To swoisty pstryczek w nos decydentów i gorzka opowieść o tym, jak łatwo można zniszczyć jednego człowieka.

Dla kogo jest ta praca?
Czy praca kontrolera ruchu lotniczego jest dla każdego? Zdecydowanie nie, co dobitnie pokazuje wieloetapowa i wymagająca ścieżka rekrutacji. Czy może dawać nie tylko satysfakcję finansową, ale i osobistą? Jak najbardziej. Czy jest też skomplikowanym systemem hierarchii i procedur, w którym często większe znaczenie mają układy i formalności niż predyspozycje i zaangażowanie, jak w wielu państwowych instytucjach? Tu również trudno o zaskoczenie.
Kulisy, które warto poznać
Cieszę się, że powstają takie książki. To cenna okazja, by zajrzeć za kulisy zawodu, który zwykle pozostaje niewidoczny, a jednocześnie jest fundamentem bezpieczeństwa w lotnictwie. Dla tych, którzy rozważają taką ścieżkę kariery, może to być lektura nie tylko ciekawa, ale i bardzo otrzeźwiająca.
Fragmenty przeczytasz tutaj: https://www.kontrolaruchulotniczego.pl/
Książka dostępna tutaj: https://sklep.dlapilota.pl/literatura/1852-prawie-wszystko-pod-kontrola.html
