Czy życie można zaplanować jak matematyczne równanie? A może uczucia zawsze wymykają się logice i statystyce? „Teoria (prawie) wszystkiego” Kary Gnodde to historia rodzeństwa funkcjonującego niemal w symbiozie, którego uporządkowany świat zaczyna się kruszyć pod wpływem emocji, tajemnic i nieprzewidywalnych wydarzeń. To opowieść o miłości, relacjach i o tym, że nawet najbardziej błyskotliwy umysł nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego.
Braterska miłość w literaturze
Ile historii o braterskiej miłości można znaleźć w literaturze? Ile z nich odchodzi od dawnych, historycznych wspomnień, w których bracia stali ramię w ramię przeciwko wrogowi, osłaniając się wzajemnie przed ciosem? Ile z tych opowieści odcina się od heroicznych czynów, skupiając się po prostu na relacji między rodzeństwem?
A ile takich relacji potrafimy przywołać z własnego życia: z pełnym przekonaniem powiedzieć, że mamy cudownego brata lub siostrę i naprawdę dobrą więź z rodzeństwem?

„Teoria (prawie) wszystkiego” – matematyka emocji
„Teoria (prawie) wszystkiego” to dość niecodzienna opowieść, okraszona momentami zbyt skomplikowanym dla laika językiem ścisłego umysłu. Tam, gdzie liczba pi staje się kodem do zaszyfrowanej wiadomości, a nieskończoność nie jest jedynie ckliwym tatuażem wykonanym w spontanicznym geście romantycznego uniesienia.
To historia o skomplikowanym umyśle, który idzie przez życie ramię w ramię z umysłem zwykłego człowieka. O ponadprzeciętnej inteligencji, która próbuje opierać rzeczywistość na przewidywalności, prawdopodobieństwie i statystycznych wyliczeniach, i która zderza się z czymś znacznie trudniejszym do obliczenia: uczuciami wobec bliskiej osoby.
Gdy życie wymyka się równaniom
Ta historia pokazuje wielki umysł, który chciałby kontrolować i przewidywać wszystko, niczym w kolejnym matematycznym równaniu. Życie jednak jest nieprzewidywalne, nie biegnie według jednego, łatwego do obliczenia schematu.
Co ciekawe, opis książki nie oddaje w pełni tego, co kryje jej treść i uważam to za duży atut tej historii. Rodzeństwo, które na pierwszy rzut oka prowadzi uporządkowane życie, z harmonijnym i przewidywalnym rytmem dnia, zaczyna stopniowo tracić grunt pod nogami. Ich relacja kruszy się nieubłaganie, a wpływ na to ma ktoś inny – ktoś, kto pojawia się pod ich wspólnym dachem.
Role rodzeństwa zaczynają się zacierać, ustępując miejsca rolom niemal rodzicielskim, a przeszłość zostaje zepchnięta w najdalszy kąt, czekając na moment, w którym ujawni całą prawdę. Tego jednak nie przewidział żaden, nawet najbardziej błyskotliwy matematyczny umysł. Tak samo jak nie przewidział tego, że do drzwi zapuka miłość, a ona zmieni układ sił i całkowicie przeorganizuje życie brata i siostry, którzy dotąd funkcjonowali niemal w symbiozie.

Naukowo, zwyczajnie i bardzo emocjonalnie
W tej książce jest jednocześnie bardzo naukowo i zaskakująco zwyczajnie. Jest też tragicznie oraz wzruszająco. Momentami ma się wrażenie, jakby autorka otworzyła przed nami drzwi uniwersyteckiej auli i zaprosiła na wykład z matematyki. Na szczęście nie ma tu egzaminu z wiedzy. Jest za to egzamin z podejmowania życiowych decyzji i z przeczucia, komu naprawdę warto zaufać.
Literacki miks gatunków
Autorka zdecydowała się na dominującą narrację z perspektywy kobiecej bohaterki, jedynie od czasu do czasu oddając głos jej bratu. Co ciekawe, trudno jednoznacznie określić gatunek tej historii. Z jednej strony można odnieść wrażenie, że to komedia romantyczna, z drugiej mocno przebijają elementy thrillera, a chwilami nawet melodramatu. Ten niecodzienny miks bardzo mi się podobał. Jednocześnie byłam zaskoczona historią, którą otrzymałam pod płaszczykiem królowej nauk.
„Teoria (prawie) wszystkiego”
Kara Gnodde
Wydawnictwo Albatros
Więcej o książce tutaj: TEORIA (PRAWIE) WSZYSTKIEGO – Kara Gnodde – Wydawnictwo Albatros
