Są książki, które się czyta i są takie, które się przeżywa. „To dla mnie za dużo” Darka Cvijeticia należy do tej drugiej kategorii. To przejmująca, oszczędna w formie, lecz niezwykle intensywna opowieść o złu, które nie ma jednego oblicza i o ludziach, którzy muszą nauczyć się z nim żyć. Autor po raz kolejny wraca do doświadczeń wojny, zmuszając czytelnika do konfrontacji z tym, co najtrudniejsze: pamięcią, winą i brakiem odkupienia.

Gdy świadek staje się głosem opowieści
Darko Cvijetić to laureat ubiegłorocznej Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, w której doceniono jego „Windę Schindlera”. Autor pochodzenia bośniacko-hercegowińskiego w swoich książkach powraca do wojen trawiących tereny byłej Jugosławii. Jako młody człowiek był niemym obserwatorem krwawych wydarzeń, co niewątpliwie znalazło odzwierciedlenie w trafności jego literackich spostrzeżeń.
Zło bez filtra – narracja z perspektywy oprawców
„To dla mnie za dużo” podtrzymuje obrany przez autora kierunek – opowiada o brutalności i złu, które przybrało ludzką postać i, niczym niepowstrzymana siła, przemierzało świat, niosąc okrucieństwo oraz spustoszenie. To lektura, która odbiera dech: oszczędna w słowach, a jednocześnie niezwykle intensywna. Cvijetić unika w niej rozbudowanych opisów, stawiając na metafory i niedopowiedzenia, choć niekiedy pozwala sobie powiedzieć o kilka słów za dużo – zwłaszcza tam, gdzie milczenie wydawałoby się bardziej naturalne. On jednak przełamuje ten schemat, wystawiając czytelnika na skrajne emocje.

Minimalizm, który uderza najmocniej
Głos oddany zostaje mordercom, gwałcicielom, katom i oprawcom – to ich refleksje wdzierają się do umysłu czytelnika w niemal perwersyjny sposób, sprawiając, że zło rezonuje jeszcze długo po zakończeniu lektury. Zepsucie i wyrzuty sumienia, ból i śmierć – bez nadziei na ulgę czy odkupienie. Moralny kompas dawno przestał działać, a upływ czasu niczego nie naprawia. Zmarli przemawiają, świadkowie konfrontują sprawców ze swoim cierpieniem, a winni próbują mierzyć się z ciężarem własnych czynów. Autor nie ogranicza się jednak wyłącznie do jednego miejsca czy czasu; na scenę wprowadza także innych europejskich zbrodniarzy, nawiązując między innymi do współczesnej wojny w Ukrainie.
Wojna, która nigdy się nie kończy
Cvijetić stawia trudne pytania: czy zabijanie w imię idei może kiedykolwiek znaleźć usprawiedliwienie? Kim stają się ludzie, którzy w czasie wojny dopuszczają się najgorszych czynów? I czy po odbyciu kary możliwy jest powrót do normalności – spojrzenie w oczy tym, których bliskich się odebrało lub krzywdziło bezpośrednio?
W narracji przeplatają się losy dawnych szkolnych kolegów, jeszcze niedawno grających razem w piłkę, później stojących naprzeciw siebie z bronią w ręku. O wyniku decyduje przypadek, szczęście, sprawniejszy karabin i przyświecające idee. Kontrast między ich przeszłością a teraźniejszością uderza z ogromną siłą. To także zderzenie dwóch postaw: tych, którzy widzieli w zbrodniarzach bohaterów, oraz tych, którzy ich potępiali i unikali.
Autor porusza również inny, niezwykle trudny wątek: zestawia konflikty z terenów byłej Jugosławii z wydarzeniami późniejszymi, sugerując, że wspólnym mianownikiem pozostaje dziedziczone zło i powtarzalność przemocy.
Ofiary, sprawcy i ci pomiędzy
Świat pełen kontrastów i okrucieństwa, przedstawiony przez Cvijetića, wciąga bez reszty, rozdziera od środka i pozostawia czytelnika w stanie głębokiego niepokoju. To zło, ukazane w najczystszej postaci, nie znika wraz z ostatnią stroną. Przypomina, że dramat zwykłych ludzi nigdy się nie kończy – zmieniają się jedynie miejsca, twarze i okoliczności, lecz mechanizmy pozostają te same.
„To dla mnie za dużo”
Darko Cvijetić
Oficyna Noir Sur Blanc
Więcej o książce tutaj: Oficyna Literacka Noir sur Blanc
A inna literatura poruszająca temat bolesnej historii Chorwacji tutaj: Gdy kończy się wakacyjna idylla, a zaczyna dramat – „Czerwona woda” – Książka w pigułce
