Czy świat bez bólu byłby lepszym miejscem? Bora Chung w „Łowcach bólu” pokazuje, że cierpienie, choć chcielibyśmy się go pozbyć, pełni w naszym życiu znacznie bardziej skomplikowaną rolę. Surowa, oszczędna w formie i niepokojąca powieść łączy literaturę piękną, kryminał, psychologię oraz subtelne elementy nadprzyrodzone.
Czy świat bez bólu byłby lepszym miejscem?
Motyw bólu był i nieustannie jest obecny w literaturze i sztuce. Przez wieki pokutowało przekonanie, że cierpienie uszlachetnia, a w języku potocznym wciąż funkcjonuje myśl, że jeśli boli, to znaczy, że żyjemy. Tylko czy rzeczywiście w erze rozwoju technologicznego, gdy eksplorujemy kosmos, jeździmy samochodami elektrycznymi, a medycyna dokonała ogromnego postępu, możemy powiedzieć, że nauczyliśmy się panować nad bólem? A jak wyglądałby świat, gdyby ból całkowicie zniknął?

Czy podejmowalibyśmy bardziej ryzykowne zachowania, wiedząc, że nawet jeśli coś się stanie, nie będziemy odczuwać cierpienia? Oparzenie, złamanie, zmiażdżenie – wszystko to pozbawione bólu. A przecież ten nieprzyjemny aspekt naszego życia pełni bardzo konkretną funkcję. Jest swoistym sygnalizatorem informującym, że coś się dzieje, że jest źle. Przy kontakcie z niebezpiecznym czynnikiem układ nerwowy błyskawicznie przekazuje do mózgu informację, dzięki której organizm może odpowiednio zareagować. Ból bywa również pierwszym sygnałem, że nasze ciało potrzebuje pomocy, ponieważ rozwija się w nim choroba.
Czy zatem odczuwanie bólu zawsze powinniśmy traktować jako coś złego?
Ból jako lekarstwo
Bora Chung skłania czytelnika do tych refleksji, jednocześnie prowadząc go w dość przewrotnym kierunku: skoro cierpienie uszlachetnia, może powinniśmy zadawać sobie ból, a jednocześnie całkowicie odciąć się od prób jego uśmierzania?
Punktem wyjścia dla historii jest atak terrorystyczny na jedną ze ściśle chronionych patentami firm farmaceutycznych. Zamach zmienia życie wielu osób – pacjentów korzystających z produkowanych przez nią leków, lokalnych mieszkańców, sprawców, a także ofiar, które ucierpiały podczas ataku.
Wydarzenie to staje się początkiem historii, w której ból nie jest wyłącznie fizycznym doświadczeniem. Staje się również elementem wpływającym na decyzje bohaterów, ich relacje, sposób postrzegania świata i samych siebie.
Surowo, chłodno i bez zbędnych słów
Chung surowo kreśli życie swoich bohaterów, nie bojąc się poruszać trudnych tematów ani sięgać po zjawiska znajdujące się na pograniczu rzeczywistości i tego, co nadprzyrodzone. Chłód bijący z tekstu stanowi doskonały kontrapunkt dla refleksji, które pojawiają się podczas lektury.

Autorka nie prowadzi czytelnika za rękę. Wydarzenia nie są przedstawione w prostym, chronologicznym porządku, a mieszanie płaszczyzn czasowych sprawia, że kolejne fragmenty historii stopniowo uzupełniają wcześniejsze luki. Nie zawsze od razu wiadomo, kiedy dokładnie rozgrywa się dane wydarzenie i jak łączy się ono z pozostałymi elementami fabuły. Wymaga to od czytelnika nieustannej uwagi i czujności.
Jednocześnie właśnie ta konstrukcja sprawia, że odkrywanie kolejnych elementów historii może być satysfakcjonujące. Zamiast otrzymywać gotowe odpowiedzi, składamy wydarzenia niczym puzzle, stopniowo porządkując relacje między bohaterami i ich przeszłością.
Minimalizm, który działa
„Łowcy bólu” to mieszanka literatury pięknej, kryminału i powieści psychologicznej, doprawiona niespodziewanymi, choć stosunkowo oszczędnymi, wątkami z pogranicza zjawisk nadprzyrodzonych.
To również książka bardzo oszczędna w formie. Chung nie skupia się przesadnie na detalach, nie rozbudowuje opisów i nie zużywa dziesiątek stron na przedstawianie tego, co można przekazać w kilku zdaniach. Liczy się przede wszystkim ciąg zdarzeń, ich konsekwencje oraz czynniki wpływające na losy bohaterów.
Ten minimalizm może być dla części czytelników wyzwaniem, ale mnie przekonuje. Surowy styl bardzo dobrze współgra z tematyką książki. Nie ma tu miejsca na niepotrzebne ozdobniki – jest chłód, dystans i poczucie niepokoju.
„Łowcy bólu” – moja opinia
Mnie ten minimalizm i pomysł na historię przekonują. Po lekturze zostaje również jedna bardzo konkretna myśl: jeśli tak właśnie swoje czytelnicze dania serwują azjatyccy autorzy, to zdecydowanie wchodzę w to.
„Łowcy bólu”
Bora Chung
Wydawnictwo Znak Literanova
