„Wszystko jest OK” Magdaleny Matraszek to książka, która nie daje czytelnikowi komfortu dystansu. To osobista, bolesna i niezwykle szczera opowieść o doświadczeniach, o których wciąż mówi się zbyt cicho: o poronieniu, ciąży, aborcji i samotności kobiety w starciu z systemem. To nie tylko historia jednej osoby, ale także głos wielu kobiet, które w podobnych momentach zostają bez wsparcia, z własnym bólem i pytaniami bez odpowiedzi.
Trzy oblicza macierzyństwa – poronienie, ciąża i aborcja
To książka ważna – podejmująca istotny temat, a jednocześnie będąca refleksją pełną skrajnych emocji. Opowiada o poronieniu, ciąży fizjologicznej i aborcji, a wszystkie te doświadczenia skupione są na jednej osobie – samej autorce. To nie fikcyjna bohaterka ani literacki konstrukt, lecz kobieta z krwi i kości, która przeżyła trzy zupełnie odmienne historie. Kto, jeśli nie ktoś taki, ma największe prawo mówić o blaskach i cieniach starań, ciąży oraz macierzyństwa? Kto, jeśli nie ona, może opowiadać o systemie ochrony zdrowia niedostosowanym do realnych potrzeb kobiet i o ludziach, którzy, często pod płaszczem dobrych intencji, potrafią skrzywdzić w chwili największej bezbronności?
System, który zawodzi kobiety
„Wszystko jest OK” to książka, która doprowadziła mnie do łez. Sięgnęłam po nią świadomie, wiedząc, że może na nowo otworzyć dawno zagojone rany. Czytając o doświadczeniach autorki, miałam wrażenie, jakby ktoś postawił przede mną lustro: zobaczyłam w nim własne wspomnienia i emocje z jednego z najtrudniejszych momentów mojego życia. To uświadomiło mi, jak wiele z nas czuje i myśli podobnie, choć najczęściej zostajemy z tym same, zamknięte w prywatnej, bolesnej samotności, pielęgnując żal do siebie i do własnego ciała. Ciała, które miało być ostoją, bezpiecznym domem dla dziecka, a zawiodło.

Emocje, które wracają mimo upływu czasu
To książka o bólu. O skostniałym systemie. O nieumiejętności reagowania na tragedię i braku prawdziwego wsparcia z zewnątrz. O świecie, który woli milczeć, jakby nic się nie stało. A kobieta zostaje sama w czterech ścianach, próbując funkcjonować tak, jakby rzeczywiście nic się nie wydarzyło.
Między zrozumieniem a brakiem zgody
Magdalena Matraszek krzyczy poprzez tę książkę, że system nie działa. Że kobieta zostaje sama. Że w momentach, gdy najbardziej potrzebuje sprawczości, często jest jej ona odbierana; uprzedmiotowiona, pozbawiona informacji o własnych prawach.
Ta książka mnie zabolała i wywołała bardzo skrajne emocje, w zależności od tego, do których doświadczeń bohaterki się odnosiłam. Nie ukrywam, że nie wszystkie decyzje jestem w stanie zrozumieć, ale potrafię je zaakceptować. I w pełni popieram to, że każda kobieta powinna mieć wybór, bo nikt nie przeżyje życia za nią.

Styl autorki – bliskość zamiast dystansu
Autorka posługuje się lekkim, refleksyjnym stylem i swobodną narracją, która skraca dystans między nią a czytelnikiem. Trudne doświadczenia przeplatają się tu z momentami skupienia na detalach codzienności, podejmując niejako próbę stawienia czoła temu, co najtrudniejsze.
Pozostał we mnie pewien niedosyt tematyczny, być może dlatego, że spodziewałam się bardziej klasycznej literatury faktu. Tymczasem otrzymałam osobiste wspomnienia, bolesne refleksje i obraz polskich realiów widziany przez pryzmat indywidualnych doświadczeń. I choć to coś innego, niż zakładałam – wciąż jest to ważny głos. Kolejna opowieść, która dołącza do tych, które rzucają światło na wciąż zamiatany pod dywan temat aborcji i standardów opieki ginekologiczno-położniczej.
„Wszystko jest OK”
Magdalena Matraszek
Wielka Litera
Książka dostępna tutaj: Wszystko jest OK – Matraszek Magdalena | Książka w Empik
