Czy przeszłość może wkraczać w życie bez ostrzeżenia? „Zwierzę ofiarne” Henrika Fexeus to thriller psychologiczny pełen tajemnic, zwrotów akcji i napięcia, które trzyma do ostatniej strony. Sprawdzam, czy nowa powieść autora „Mentalisty” dorównuje jego wcześniejszym hitom pisanym w duecie.
„Istnieją wspomnienia, do których lepiej nie wracać”.
Powrót do autora serii „Mentalista”
Z ogromnym sentymentem wspominam serię „Mentalista”, którą Henrik Fexeus stworzył wspólnie z Camillą Läckberg. Tamten cykl wysoko zawiesił poprzeczkę – inteligentna intryga, tempo, plot twisty i nieoczywiste rozwiązania sprawiły, że wobec nowego tytułu miałam naprawdę spore oczekiwania.
I nie zawiodłam się.
Fexeus po raz kolejny udowadnia, że skomplikowane, wielowarstwowe thrillery psychologiczne to jego naturalne środowisko. Zwroty akcji, pozornie domknięte wątki, które okazują się mieć dalszy ciąg oraz zakończenia podważające wcześniejsze przekonania – to elementy będące znakiem rozpoznawczym autora.

O czym jest „Zwierzę ofiarne”?
Głównym bohaterem powieści jest David – opanowany, pragmatyczny programista, właściciel uroczego psa, prowadzący spokojne i uporządkowane życie. Jego codzienność burzy jednak tajemniczy z pozoru nic nieznaczący e-mail, a w rzeczywistości uruchamiający lawinę zdarzeń, nad którymi nikt nie jest już w stanie zapanować. Przeszłość nie puka do drzwi. Ona wchodzi bez zaproszenia.
W życie Davida wkracza również prawniczka Florence – kobieta, która stanie się jego sojuszniczką w świecie, gdzie granica między życiem a śmiercią zaczyna się niepokojąco zacierać. Ten duet zmuszony będzie funkcjonować między spokojem dotychczasowej egzystencji a brutalnością zdarzeń przypominających tsunami – nagłych, niszczących i pozbawionych ostrzeżenia.
Punktem zwrotnym staje się śmierć kobiety, która dwadzieścia lat wcześniej zobowiązała się strzec pewnego sekretu; tajemnicy, która najwyraźniej nie powinna nigdy ujrzeć światła dziennego.
Intryga, tempo i konstrukcja thrillera
Henrik Fexeus mnoży bohaterów niczym grzyby po deszczu, a jednocześnie nadaje im wyraziste rysy – ekscentryczność, lojalność, słabość. Choć życie Davida wydaje się samotne, wokół niego gromadzi się grupa osób, które mimo braku więzów krwi stają z nim ramię w ramię w obliczu zagrożenia.
Autor umiejętnie lawiruje między dobrem a złem, nieustannie prowokując czytelnika do zadawania sobie pytania: komu można ufać? Kto okaże się sprzymierzeńcem, a kto katem?
Na szczególną uwagę zasługuje tempo narracji. Akcja jest dobrze skumulowana, ale jednocześnie dozowana z wyczuciem. Nie ma tu zbędnych rozdziałów ani zapychaczy, każdy element fabuły ma swoje uzasadnienie i znaczenie dla całości. Thriller rozwija się konsekwentnie, budując napięcie bez zbędnego chaosu.

Czy warto przeczytać „Zwierzę ofiarne”?
„Zwierzę ofiarne” to inteligentny, dynamiczny thriller psychologiczny, który łączy mroczną przeszłość z teraźniejszością pełną zagrożeń. To historia o sekretach, lojalności i konsekwencjach dawnych decyzji. Dla mnie Henrik Fexeus coraz śmielej pretenduje do grona ulubionych autorów. Jeśli kontynuacja utrzyma poziom tej części, zapowiada się naprawdę mocna seria.
Z niecierpliwością czekam na dalsze losy Davida i Florence oraz na odpowiedzi na tę pytania, które autor sprytnie pozostawił bez pełnego wyjaśnienia.
„Zwierzę ofiarne”
Henrik Fexeus
Wydawnictwo Czarna Owca
Więcej o książce tutaj: https://www.czarnaowca.pl/kategorie/kryminal-thriller-sensacja/zwierze-ofiarne,p487348867
