Thrillery psychologiczne czytamy dla konkretów: dla napięcia, niepokoju i tej jednej nocy, którą bez żalu poświęcamy na dokończenie historii. „Każdy twój ruch” C.L. Taylor idealnie wpisuje się w ten schemat — porusza temat stalkingu, sięga po współczesne lęki i pokazuje, jak szybko poczucie bezpieczeństwa może zamienić się w paranoję. To książka, która od pierwszych stron buduje atmosferę zagrożenia i nie pozwala czytelnikowi poczuć się komfortowo aż do samego końca.
Taylor i tym razem nie zawodzi
C.L. Taylor nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Każdy, kto lubuje się w thrillerach psychologicznych, z dużym prawdopodobieństwem miał już z nią do czynienia — tym bardziej że polscy czytelnicy mają do dyspozycji aż siedem tytułów autorki. Nie oszukujmy się jednak: thriller psychologiczny rzadko wznosi się na wyżyny „wielkiej literatury”. To gatunek tworzony przede wszystkim ku rozrywce — ma wciągać, niepokoić, podkręcać emocje i trzymać w napięciu przez czas lektury. To nie są także książki, których fabułę pamięta się latami (chyba że czyta się jedną czy dwie rocznie). Jako czytelniczka gustująca w tym gatunku szukam jednak historii, dla których zarwę noc. Takich, których nie da się odłożyć, zanim nie przewróci się ostatniej strony i dokładnie to dostałam w najnowszej powieści Taylor.

Autorka serwuje ciekawy pomysł na oś fabularną, rozbudowuje go licznymi wątkami pobocznymi i zaludnia historię bohaterami niosącymi własny bagaż doświadczeń. Każdy z nich dostaje głos — i zamiast przynosić odpowiedzi – potęguje liczbę pytań. Atmosfera gęstnieje z każdą stroną i trzyma wysoki poziom niemal do końca.
O czym jest „Każdy twój ruch” C.L. Taylor?
Tym razem Taylor bierze na warsztat temat stalkingu — zjawiska, które potrafi doszczętnie zniszczyć drugiego człowieka: nienawiść podszyta chorobliwą miłością, obsesyjna zazdrość, uporczywe nachodzenie w domu i w pracy, niekończące się wiadomości pełne emocjonalnej huśtawki — to tylko część środków, jakimi posługuje się autorka. Wyzwiska podkopują poczucie własnej wartości, a ciągłe nękanie sprawia, że zaczynasz oglądać się za siebie nawet podczas wyjścia do sklepu po bułki. Życie zamienia się w nieustanne poczucie zagrożenia, w którym nigdy nie wiesz, gdzie i kiedy znów spotkasz swojego prześladowcę.
Bohaterowie i ich tajemnice
Obcy sobie ludzie łączą się w sieci, tworząc grupę wsparcia dla ofiar stalkingu. Każdy z nich dźwiga własną historię, lecz gdy jedna z osób ginie, pozostali decydują się na spotkanie w świecie realnym — i od tego momentu nic nie jest już takie samo. Rodzą się przyjaźnie (te prawdziwe i te podszyte tajemnicami), uaktywniają się półprawdy, podwójne dno a szczere intencje mieszają się z prywatnymi interesami. Taylor nie pozwala czytelnikowi ani na chwilę ochłonąć — bombarduje zwrotami akcji, sekretami i niedopowiedzeniami oraz wydarzeniami mrożącymi krew w żyłach. Nieświadomy niczego czytelnik daje się prowadzić za rękę, ufając autorce… aż do chwili, gdy serwuje ona trudny do przewidzenia plot twist.

Czy „Każdy twój ruch” to thriller, dla którego warto zarwać noc?
Jak wspominałam, nie oczekuję od thrillera historii, która wywróci moje postrzeganie świata do góry nogami — to nie ten gatunek. Oczekuję za to fabuły trudnej do przewidzenia, zarwanej nocy i poczucia, że opowiedziana historia dotyka realnych, współczesnych lęków. „Każdy twój ruch” spełnia te warunki bez problemu i właśnie ten element uważam za największy atut losów grupy nowopoznanych przyjaciółki.
