Idealne małżeństwo, wspaniałe dzieci, codzienność wypełniona pracą, szkołą i domem. Ale czy naprawdę znamy osoby, z którymi dzielimy życie? W „Mąż i żona” K.L. Slater autorka stawia małżeństwo i rodzinne relacje pod lupą, pokazując, że pod idealnym obrazkiem codzienności kryją się tajemnice, które mogą wszystko wywrócić. W tej recenzji opowiem, dlaczego warto sięgnąć po tę książkę i co sprawia, że wciąga od pierwszej strony.
„Mąż i żona” – Idealne małżeństwo czy pozorny spokój?
Idealne małżeństwo, którego owocem jest dziecko i codzienność wypełniona pracą, domem, szkołą – to dobrze nam znany schemat i obraz życia, który wielu z nas prowadzi uważając za jedyny, słuszny, nie znając innego scenariusza, pod jakim mogłoby upływać życie.
Trzy pary, trzy tajemnice i małżeństwo wywołane do tablicy
W książce Slater to właśnie małżeństwo zostaje wywołane do tablicy. Autorka poświęca mu cały swój pomysł, posługując się nie jednym, nie dwoma, a trzema parami, z których każda skrywa tajemnice. Na pozór idealny mąż i żona, wspaniałe dzieci, a jednak im dalej w treść, tym mocniej czytelnika coś uwiera w tym pięknym obrazku codzienności.

Syndrom opuszczonego gniazda i odkrywanie rodzinnych sekretów
Nicola i Cal mierzą się z syndromem opuszczonego gniazda: ich syn założył własną rodzinę i doczekał się potomstwa. W tej relacji jednak coś zgrzyta, ponieważ młode małżeństwo rzadko odwiedza bohaterów, utrudniając tym samym zachowanie prawidłowych więzi czy budowanie relacji z jedynym wnukiem. Gdy dochodzi do poważnego wypadku, w którym życie jednego z uczestników wisi na włosku, Nicola odkrywa sekrety, których wolałaby nigdy nie poznać.
„Mąż i żona” K.L. Slater – śledztwo w tle
Równolegle biegnie drugi wątek – śledztwo mające na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci znanej influencerki. W którym miejscu losy tych ludzi połączą się ze sobą? Czy w ogóle można mówić o jakimkolwiek związku? Co dzieje się w małżeństwach poszczególnych rodzin i jak bardzo można pomylić się w ocenie kogoś, kogo się wychowało lub z kim spędziło się kilkadziesiąt lat?
Bohaterowie i realizm rodzinnych relacji
Autorka wielu poczytnych thrillerów tym razem skupia się na tajemnicach rodzinnych, skomplikowanych relacjach między rodzicami a dziećmi i między małżonkami. Atmosfera wykreowana przez nią „gotuje się”, a w końcu wrze, gdy historia chyli się ku punktowi kulminacyjnemu. Bohaterowie, stworzeni na potrzeby tej historii, wypadają bardzo naturalnie w obrębie swoich cieni i blasków, a autorka nie przedłuża tam, gdzie nie jest to konieczne.
Stosowane przez Slater haczyki na końcach rozdziałów nakręcają akcję z rozdziału na rozdział, zmuszając czytelnika do refleksji: jak bardzo można nie znać kogoś, z kim dzieli się całe życie? Jedna scena mogła mi zazgrzytać, ale nie psuje całości – sądzę, że był to celowy zabieg, by jednocześnie odwrócić bieg akcji i popchnąć ją na właściwe tory.
Fast-food thriller – wciąga, choć nie pozostaje w pamięci na długo
Bardzo dobrze oddane zostały niesnaski rodzinne, które wielu z nas zna z autopsji – czy to w relacji „synowa–teściowa”, czy „ojciec–syn” – podkreślając, że wychowanie odgrywa kluczową rolę w wielu rodzinnych konfliktach, które ciągną się przez pokolenia.
„Mąż i żona” to taki fast-food thriller – czytasz go, bo masz ochotę sięgnąć od czasu do czasu po coś niezdrowego. Historia jest z tych ciężkostrawnego kalibru, ale podana w sposób ekspresowy, zapewne nie gwarantujący, że za miesiąc będziesz pamiętać, jak smakowała, ale i tak uważam, iż warto było się skusić.
A tutaj moja rozmowa z autorką: https://www.onet.pl/kultura/proszynski-i-s-ka/kl-later-sekrety-tworzenia-mrocznych-opowiesci/xrtmjft,30bc1058
„Mąż i żona”
K. L. Slater
Wydawnictwo Prószyński i s-ka
Premiera: 20.01.2026
