Czy można zrozumieć własne dzieciństwo dzięki cudzym historiom? Sięgając po „Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów”, liczyłam na głęboką analizę traum, błędów wychowawczych i mechanizmów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Otrzymałam jednak coś zupełnie innego – zbiór bolesnych doświadczeń, który bardziej sygnalizuje problem, niż go wyjaśnia.
Jako dziecko, które doświadczało przemocy fizycznej i psychicznej w domu rodzinnym, miałam wobec tej książki ogromne oczekiwania. Chciałam uporządkować sobie w głowie, czy to, co było częścią mojego dzieciństwa, stanowiło odosobniony przypadek, czy raczej było normą w wielu polskich domach. Nie traktowałam tej lektury jak formy terapii – bardziej szukałam potwierdzenia, że nie byłam sama i że wokół mnie żyją dziś dorośli, którzy dorastali w podobnych warunkach oraz niosą przez życie podobne doświadczenia.

Książka, wobec której miałam ogromne oczekiwania
Niestety pod względem treści poczułam pewne rozczarowanie. Liczyłam na próbę usystematyzowania mechanizmów wychowawczych wcześniejszych pokoleń – odpowiedź na pytanie, dlaczego nasi rodzice wychowywali nas właśnie w taki sposób. Chciałam zrozumieć motywacje, społeczne uwarunkowania, źródła emocjonalnych zaniedbań i przemocy. Tego jednak w książce zabrakło. Zamiast odpowiedzi dostałam raczej uświadomienie sobie, jak wiele różnych form patologii istniało w polskich domach.
Czy naprawdę chodzi o milenialsów?
Autorka oddaje głos ośmiorgu rozmówcom. Problem pojawia się jednak już na poziomie samego tytułu, który może być mylący. Milenialsi to przecież pokolenie osób urodzonych mniej więcej między 1980 a 1996 rokiem – moje pokolenie. Tymczasem większość rozmówców ma ponad pięćdziesiąt lat, więc reprezentuje wcześniejsze generacje.
Domy, w których brakowało emocjonalnego bezpieczeństwa
Co łączy wszystkich bohaterów? Dorastanie w domach, w których czegoś brakowało. Cierpliwości. Szacunku. Zrozumienia dziecięcych emocji. Czasem dominowały wygórowane ambicje rodziców i nierealne oczekiwania, a czasem zwyczajnie brakowało rozmowy oraz nazywania rzeczy po imieniu. Padały słowa, które mimo upływu lat nadal bolą i jątrzą rany dorosłych już dzieci. Padały też ciosy, których pamięć pozostaje zaskakująco żywa.
„Agresja nie zaczyna się od dronów, rakiet i czołgów, tylko od pogardy dla drugiego człowieka”
Trauma przekazywana z pokolenia na pokolenie
Nasi rodzice popełnili wiele błędów, często powielając schematy wyniesione z własnych domów. Tak właśnie trauma i złe wzorce przechodzą z pokolenia na pokolenie. A potem pojawiamy się my: pokolenie cyfrowe, które zaczyna drążyć, szukać odpowiedzi, ułożyć sobie to wszystko w głowie, chodzić na terapię i próbować naprawić to, co przez lata było zamiatane pod dywan. Od dawna powtarzam, że być może dopiero nasze dzieci czy wnuki naprawdę odkopią się spod ciężaru tych wszystkich błędów. I choć oni również nie będą idealni, prawdopodobnie staną się bardziej świadomymi i emocjonalnie dojrzalszymi rodzicami (lub ludźmi, którzy nie podejmą się rodzicielstwa) niż wcześniejsze pokolenia.

Czego zabrakło mi w tej książce?
Liczyłam również, że autorka szerzej oprze temat na danych, badaniach socjologicznych oraz opiniach psychologów czy psychiatrów. Miałam nadzieję na próbę wyjaśnienia, skąd wzięły się konkretne mechanizmy wychowawcze i jakie długofalowe skutki mają one dla kolejnych pokoleń. Tymczasem Ewa Koza ogranicza się głównie do rozmów z bohaterami. Trafnym i najciekawszym elementem książki okazał się dla mnie dopiero finałowy fragment z udziałem psychotraumatolożki Maja Pisarek.
Czy takie książki mogą pomóc współczesnym rodzicom?
Wciąż brakuje książek, które realnie pomogłyby współczesnym rodzicom – ludziom dźwigającym na plecach wypaczone wzorce wychowania wyniesione z własnych domów – zrozumieć źródła swoich zachowań i nauczyć się, jak nie powielać ich dalej. Oczywiście żadna książka nie zastąpi dobrej psychoterapii ani nie przerwie sama z siebie błędnego koła traum i przemocy. Ten tytuł mógł jednak stać się ważnym punktem wyjścia do refleksji i zmian. Ostatecznie pozostał jedynie zasygnalizowaniem problemu poprzez historie bohaterów i niestety niewiele ponad to.
Szkoda, bo potencjał był naprawdę duży.
„Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów”
Autor: Ewa Koza
Wydawnictwo Mando
Więcej o książce tutaj: Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów – Mando.pl

Jedna odpowiedź
ŚWIETNA RECENZJA ❤️