Czy można jeszcze zaskoczyć czytelnika w siódmej części serii opartej na dobrze znanym schemacie? Soraya Lane udowadnia, że tak. Tym razem zabiera nas w podróż do surowej, pięknej Norwegii, gdzie przeszłość splata się z teraźniejszością, a rodzinne sekrety potrafią wstrząsnąć życiem bardziej, niż można się spodziewać.
Powrót do znanego schematu… czy na pewno?
Choć na co dzień rzadko sięgam po literaturę obyczajową, mam ogromny sentyment do tej serii. Mogłoby się wydawać, że autorka nie jest już w stanie niczym nas zaskoczyć i siódma część cyklu (z planowanych ośmiu) podąży dobrze znanym schematem: tajemnicze pudełko trafia do współczesności, skrywając bolesną przeszłość. To przecież motyw, który przewija się przez całą serię – utracone córki, których matki, w wyniku nieprzewidzianych i często dramatycznych wydarzeń, były zmuszone zrezygnować z macierzyństwa, na jednym biegunie. Na drugim współczesne bohaterki, zmagające się z problemami osobistymi czy zawodowymi, a także nagłymi i nieoczekiwanymi zawirowaniami miłosnymi, sięgają w głąb historii swoich rodzin. Odkrywają przeszłość tak bolesną, jakby wydarzyła się zaledwie chwilę wcześniej.
Norwegia jako tło emocji i tajemnic
Tym razem autorka zabiera czytelników do malowniczej Norwegii – krainy fiordów i zapierających dech w piersiach krajobrazów. To właśnie tam, nad spokojnymi wodami, w otoczeniu surowej natury, padają wzniosłe deklaracje, rodzą się uczucia i rozgrywają chwile pełne nadziei, by w końcu świat bohaterów zatrząsł się w posadach.

Dwie historie, jedno dziedzictwo
Charlotte, tuż przed wyjazdem do Oslo, otrzymuje w Londynie pudełko zawierające kilka tajemniczych przedmiotów oraz historię jego odnalezienia. Po powrocie w rodzinne strony musi zmierzyć się nie tylko z wyzwaniami zawodowymi, ale również z tajemnicami przeszłości oraz problemami, które dotąd konsekwentnie ignorowała. Kilkadziesiąt lat wcześniej młoda Amalie staje przed trudnym wyborem, a podjęte przez nią decyzje – brzemienne w skutkach – rzucają cień na losy dwóch norweskich rodzin.
Co wyróżnia „Córkę z Norwegii” na tle serii?
W twórczości Lane szczególnie cenię sposób, w jaki autorka łączy współczesne historie miłosne z uczuciami bohaterek sprzed lat. Ten zabieg skłania do refleksji, że nasze babcie i prababcie były kiedyś w tym samym miejscu co my: przeżywały te same emocje, troski i rozterki sercowe. Mimo upływu czasu pewne uczucia czy społeczne konwenanse pozostają jednak niezmienne.

Czy warto sięgnąć po tę część?
Autorka sprawnie przeplata teraźniejszość z przeszłością, tym samym łącząc losy kobiet z jednej rodziny; jednocześnie tworzy poruszające historie miłosne, naznaczone trudnymi decyzjami, których konsekwencją jest los następnych pokoleń. „Córkę z Norwegii” czyta się niezwykle lekko – kolejne rozdziały wręcz same płyną. Co ważne, w tej części Lane wychodzi poza dotychczasowy schemat i proponuje coś świeżego, co stanowi miłe zaskoczenie – tym bardziej zaostrza to apetyt na finał serii.
„Córka z Norwegii”
Soraya Lane
Wydawnictwo Albatros
Więcej o książce tutaj: CÓRKA Z NORWEGII – Soraya Lane – Wydawnictwo Albatros
