Czy każda wielopokoleniowa saga o silnych kobietach musi zachwycać? „Niewidoczna góra” Caro De Robertis obiecywała poruszającą opowieść o rodzinie, historii i kobiecej sile. Niestety, mimo ogromnego potencjału, ta historia pozostawiła mnie bardziej z poczuciem niedosytu niż zachwytu.
„Niewidoczna góra” – saga rodzinna, która pozostała dla mnie zbyt odległa
Miałam wobec tej książki naprawdę spore oczekiwania i niestety nie będę należeć do grona czytelników, którzy z pełnym przekonaniem powiedzą: „musicie to przeczytać”.
Sam pomysł na powieść wydawał się niemal czytelniczym pewniakiem. Bo która z nas nie przepada za sagami rodzinnymi, w których śledzimy losy silnych kobiet? Kobiet, które mimo swojej delikatności i wrażliwości stają się ostoją dla najbliższych, a swoją determinacją, odwagą i wytrwałością inspirują kolejne pokolenia. Jako czytelniczki często odnajdujemy w takich bohaterkach cząstkę siebie, a towarzysząc im w życiowych zmaganiach, szukamy również odpowiedzi na własne pytania i siły do mierzenia się z codziennością.

Trzy kobiety, trzy pokolenia, jeden świat pełen zmian
„Niewidoczna góra” to historia trzech kobiet i trzech pokoleń, których losy splatają się z burzliwą historią Urugwaju, Argentyny i Kuby. To opowieść o świecie podlegającym gwałtownym przemianom politycznym i społecznym, które nie pozostają bez wpływu na życie zwykłych ludzi.
W powieści mocno wybrzmiewają kwestie związane z polityką, społecznymi oczekiwaniami wobec kobiet oraz ich rolą w rodzinie i społeczeństwie. To również cicha walka o własną tożsamość, niezależność i prawo do decydowania o sobie. Jedną z refleksji, które pozostawiła we mnie ta książka, jest myśl, że wychowujemy dzieci nie dla siebie, lecz dla świata – i że muszą one samodzielnie doświadczać porażek oraz własnych błędów, aby lepiej odnaleźć się w rzeczywistości, która pozostanie po nas.
Dlaczego ta historia mnie nie poruszyła?
Z przykrością muszę jednak przyznać, że choć sam zamysł powieści wydawał się niezwykle obiecujący, otrzymałam znacznie mniej, niż sugerował opis.
Największym problemem okazał się dla mnie brak emocjonalnej więzi z bohaterkami. Nie potrafiłam utożsamić się z nimi w taki sposób, w jaki zdarzało mi się to podczas lektury innych sag rodzinnych. Brakowało mi bliskości, emocjonalnego zaangażowania i tego poczucia, że naprawdę przeżywam ich historię.

Niewątpliwym atutem książki pozostaje bogato przedstawiona kultura i obyczajowość Urugwaju oraz krajów sąsiednich. Jednocześnie jednak narracja okazała się dla mnie zbyt rozwlekła i przepełniona opisami. Odniosłam wrażenie, że Caro De Robertis bardziej zależało na budowaniu atmosfery i historyczno-kulturowego tła niż na stworzeniu poruszającej, emocjonalnej opowieści rodzinnej z wyrazistymi kobiecymi bohaterkami na pierwszym planie.
Mnie taka forma narracji nie przekonała. Widzę jednak, czytając opinie innych czytelników, że „Niewidoczna góra” znajduje wielu zachwyconych odbiorców. Być może po prostu nie był to odpowiedni moment lub nie była to historia napisana dla mnie.
Więcej o książce tutaj: NIEWIDOCZNA GÓRA – Caro de Robertis – Wydawnictwo Albatros
